Własna firma ogrodnicza – kiedy opłaca się zatrudnić pierwszego pracownika

Młody ogrodnik starannie spryskuje rośliny w nasłonecznionym ogrodzie, co sugeruje doświadczenie i umiejętności w dziedzinie hortykultury
Fot. Fot. Thirdman / Pexels

Pierwszego pracownika nie zatrudnia się dlatego, że właściciel jest zmęczony w jednym rekordowym tygodniu. Decyzja ma sens, gdy firma regularnie odrzuca lub przesuwa rentowne zlecenia, ma powtarzalny zakres do delegowania i potrafi pokryć pełny koszt zatrudnienia także w słabszym miesiącu.

W ogrodnictwie sezonowość zwiększa ryzyko. Firma może mieć nadmiar pracy w maju i zbyt mało zleceń w styczniu. Dlatego podstawą jest analiza kilku miesięcy lub całego sezonu, a nie jednego szczytu.

Pięć sygnałów, że problemem staje się przepustowość

  • regularnie odrzucasz zlecenia, które spełniają twoje kryteria marży;
  • sam wykonujesz proste prace, choć mógłbyś w tym czasie sprzedawać lub realizować droższe zadania;
  • opóźnienia wynikają z braku rąk, nie z błędnej organizacji;
  • masz stałe kontrakty pozwalające zaplanować część obciążenia;
  • potrafisz opisać stanowisko i przeszkolić nową osobę z konkretnych procesów.

Policz koszt roczny, nie samą wypłatę

Koszt pracownika obejmuje więcej niż kwotę otrzymywaną przez niego „na rękę”. W modelu trzeba uwzględnić wszystkie obowiązkowe koszty pracodawcy właściwe dla wybranej formy zatrudnienia, odzież i środki ochrony, narzędzia, czas wdrożenia, potencjalne przestoje, urlopy i administrację. Aktualne stawki i zasady należy pobrać z ZUS oraz źródeł podatkowych na dzień kalkulacji.

Nie ma jednej uniwersalnej kwoty kosztu zatrudnienia — zależy ona od wynagrodzenia, formy zatrudnienia, obowiązkowych obciążeń i sytuacji firmy.

Nowa osoba nie daje od pierwszego dnia 100% dodatkowej mocy

EtapCo dzieje się z czasem właścicielaRyzyko
rekrutacjaczas na ogłoszenie, rozmowy i wybórzatrudnienie przypadkowej osoby pod presją sezonu
wdrożeniewłaściciel uczy procedur i nadzorujespadek własnej wydajności
samodzielnośćczęść zadań można delegowaćbrak standardu jakości
skalowaniewłaściciel przejmuje sprzedaż/koordynacjęza szybkie zwiększanie kosztów stałych

Zatrudnienie działa wtedy, gdy istnieje praca do przekazania

Na początku najlepiej delegować zadania powtarzalne i możliwe do kontroli: koszenie, porządkowanie, przygotowanie materiałów, proste prace pielęgnacyjne wykonywane po instruktażu. Właściciel powinien zachować zadania wymagające doświadczenia, wyceny i odpowiedzialności do czasu, aż pracownik zdobędzie samodzielność.

Jeśli właściciel nadal robi wszystko sam, a pracownik tylko „pomaga”, firma może mieć dwóch ludzi i niemal tę samą przepustowość. Potrzebny jest proces, nie sama obecność dodatkowej osoby.

Pracodawca przejmuje obowiązki formalne

Przy zatrudnieniu pojawia się m.in. obowiązek prawidłowego zgłoszenia osoby do ubezpieczeń, prowadzenia dokumentacji i spełnienia wymagań prawa pracy odpowiednich do formy zatrudnienia. ZUS udostępnia procedury zgłaszania ubezpieczonych i narzędzia eZUS/ePłatnik. Te formalności trzeba uwzględnić przed rozpoczęciem pracy, a nie „uzupełnić po sezonie”.

Jak wyznaczyć własny próg bezpieczeństwa

Najpierw policz średnią miesięczną marżę po kosztach bezpośrednich z kilku miesięcy. Następnie oszacuj pełny koszt nowej osoby i scenariusz słabszego miesiąca. Jeżeli zatrudnienie działa tylko przy pełnym kalendarzu bez deszczu, chorób, reklamacji i przestojów, model jest zbyt napięty.

Przed decyzją warto wrócić do sezonowego planu przychodów oraz modelu stałych abonamentów. Firma z przewidywalnymi kontraktami ma lepszą bazę do zatrudnienia niż firma zależna wyłącznie od jednorazowych zleceń.

Nie każdy wzrost wymaga od razu etatu

Jeżeli problem jest krótkotrwały, rozwiązaniem może być lepsze planowanie, wynajem sprzętu, ograniczenie nierentownych usług albo współpraca z innym wykonawcą przy konkretnych pracach – oczywiście w prawidłowej formie prawnej. Zatrudnienie staje się logiczne wtedy, gdy brak mocy przerobowej ma charakter powtarzalny.

Porównanie ekonomiki etatu i działalności z perspektywy osoby pracującej rozwija też artykuł o realnym dochodzie. Z punktu widzenia właściciela wniosek jest podobny: liczy się pełny koszt i czas, a nie sama kwota na fakturze lub liście płac.